Pomaga lepiej zrozumieć samego siebie oraz otaczający świat.
 

Dlaczego są wojny na świecie i jaki mamy w nie wkład na poziomie własnej osobowości?

Dlaczego są wojny na świecie i jaki mam z tym związek, skoro jestem tylko małą mrówką, wrzuconą w odmęty współczesnego świata?

 

 

Już we wcześniejszych swoich publikacjach wskazywałam na to, w jaki sposób nasz świat wewnętrzny wpływa na otaczającą nas rzeczywistość. Jednym z elementów owego świata, jest ukryta warstwa w osobowości człowieka – warstwa syntoniczna.

Od tego jak jest ona skonfigurowana – zależy dynamika działania –  w pierwszej kolejności nas samych, lecz co za tym idzie – również otaczającej nas rzeczywistości. Jestem zdania, że naszą osobistą, jak również kolektywną odpowiedzialnością, jest utrzymywanie stanu działania warstwy syntonicznej, w rytmie, który jest zbliżony …. no właśnie? Do czego? Zajrzyjcie do poniższego filmu, by znaleźć odpowiedź na to pytanie!

Dopowiem jeszcze tylko jedną rzecz – obecny stan, w jakim znajduje się większość ludzi na całym świecie, czyli stan, w którym nasza warstwa syntoniczna rozszerza się do momentu, w którym nie natrafi na opór ze strony środowiska (co w skali kolektywnej skutkuje właśnie wojnami), nie jest wyrokiem, lecz jednym z dostępnych scenariuszy. Faktem jest jednak, że przy obecnych parametrach, w jakich tkwią ludzie – to scenariusz najłatwiej dostępny, przez co można mieć wrażenie, że jedyny.

Dzisiejszy wpis jest pierwszym vlogiem, który umieszczam na tej stronie 🙂 Ogólnie wypowiedź ta nawiązuje do poprzedniego artykułu, który dotyczy tego, czy można oswoić zwierzęcość człowieka.

Chcesz otrzymywać informacje o najnowszych wpisach?

Latest comment
  • Nie wiem (nie znam całego materiału, który pani zamieściła) -czy poruszała pani kwestię akcji i reakcji w zachowaniach. które zachowanie jest czym. przyszło mi to do głowy, gdy słuchałam lub czytałam u pani o naszych działaniach i lustrze zewnętrznym. otóż na moje reakcje (bo ktoś sobie pobalował i zostawił mi “syf” w domku letnim) – reakcję typu “dość tego” otrzymuję zwrot , że “w takim razie won z mojego życia”, zostaje oceniona, że jestem/zachowuje się wrednie, chamsko, agresywnie, niemiło. (tak, napisałam po tym zdarzeniu w liście o wszystkich swoich emocjach, które to zdarzenie wywołało, a które nie były słodkie). Mam w rodzinie narcyzów. Ten akurat w słowach zawsze dotąd miły, a tego co robi najwyraźniej nie uważa za przekroczenie granic, za agresywne zachowanie, które ma prawo spowodowac adekwatną reakcję. żeby siebie do końca nie zniszczyć rezygnuję z kolejnego takiego kontaktu. straszne, bo to rodzina, trudno. moje znajome tak nie robią i chorują. ja przestałam chorować .jednak bywa, że czuje się samotna. nic nie mogę przecież poradzić na czyjś poziom świadomości, na brak samoświadomości. odnoszę wrażenie, że narcystów jest kilka razy więcej niż empatów. ci ostatni z kolei dają się zastraszać i sobą poniewierać między innymi dlatego, że nie odróżniają akcji od reakcji. powodem tez jest narzucany standard bycia miłym. szczególnie kobiety są na tzw maksa miłe wobec chamów. sama tkwilam w roli grzecznej dziewczynki dopóki nie wylądowałam na samym dnie.. myślę o tych miłych, miłych dla oprawców płci obojga i marzą mi się wykłady również z takich podstaw, bo opresorzy robią zamęt z wielką swobodą. w ich interesie nie jest samoanaliza i zmienianie siebie – wymuszają co chcą. myślę, ze to ofiary trzeba szkolić jak nie karmić drapieżnika, jak maja się rozeznać w sobie, rozpoznać co tak naprawdę robią. pozdrawiam ciepło, anna.

LEAVE A COMMENT