Czy cierpienie jest potrzebne w rozwoju _resharmonica
Osobowość

Czy cierpienie jest potrzebne w rozwoju? Prawo Karmy w praktyce

Czy cierpienie jest potrzebne w rozwoju? Wiele współczesnych narracji rozwojowych wskazuje na to, że nie. Nikt  z nas nie chce cierpieć. Poza tym – przynajmniej w naszym kraju – katolicka etyka naciskała jego celebrację, co wielu ludzi uważa dzisiaj za przestarzałe i bezsensowne.

Z drugiej strony – wątki New Ageowe wyraźnie wyłuszczają że mamy nieskończone możliwości i tylko naszym wyborem jest to, czy będziemy chcieć cierpieć, czy też nie.

Jaka jest zatem prawda? Czy cierpienie jest potrzebne w rozwoju?

Zanim przedstawię swoje stanowisko, przypomnę tylko, że osią moich rozważań jest mikrokosmos, nie osobowość. Z punktu widzenia mikrokosmosu co innego może być kluczowe, niż dla osobowości, wokół której skupiona jest świadomość większości współczesnych ludzi.

Celem mikrokosmosu jest reeweolucja (co rozumiem pod tym pojęciem zobacz TUTAJ). Na poziomie osobowości jest odbierana jako dążenie do harmonii i bardziej satysfakcjonującego, „dobrego” życia. Proces ten jest powszechnie identyfikowany pod pojęciem rozwoju.  

W toku różnego rodzaju perypetii, nasze mikrokosmosy odeszły od wzorcowego porządku, co zaskutkowało awaryjnym uruchomieniem Prawa Karmy, posiadającym swoje specyficzne mechanizmy.

Prawo Karmy jest – paradoksalnie- pomocną ręką dla istot obdarzonych Wolną Wolą, czyli takich jak my. Istotom takim bowiem nie można niczego nakazać ani zakazać. Można jednak utworzyć dla nich sceny życiowe, których właściwe rozszyfrowanie wskazuje charakter, rodzaj, budowę etc zaułku, w którym utknęła osobowość. Jest to rodzaj tajnej „wiadomości”, którą wysyła nam Wszechświat tak, byśmy mogli się zaktualizować do wzorcowej wersji siebie samych.

Kluczową kwestią pozostaje jedynie, czy umiemy rozczytać treść tej zakodowanej wiadomości. Pomocna jest przy tym znajomość Prawa Uniwersalnego i mechanizmów, które są skutkiem ich działania. Oprócz tego przydaje się również odwaga, szczerość względem siebie oraz gotowość do wejścia w zmianę, która jest nam sugerowana.

Czym jest zatem cierpienie?

Prawem karmy, jesteśmy stawiani w takich sytuacjach, które weryfikują i naszą wewnętrzną spójność i uczciwość względem samych siebie. Wydarzenia tego typu powodują zazwyczaj cierpienie.

W technicznym ujęciu cierpienie jest niechęcią  naszych struktur osobowości do tego, by zaktualizować się do treści wzorcowej. Struktura wykrzywiona, nierówno działająca – tak czy owak chce trwać i zaczyna stawiać opór przed wymuszaną Prawem Karmy zmianą. Niechęć pomiędzy zewnętrznym wydarzeniem wymuszającym elastyczne dostosowanie się do zewnętrznych zmian, a wewnętrznym oporem związanym z niechęcią do przekształceń (transformacji), skutkuje wielopoziomowym napięciem, które jest przez nas identyfikowane właśnie w postaci cierpienia.

Istnieją trzy zasadnicze sposoby radzenia sobie z cierpieniem:

  1. Zrozumienie przesłania, które niesie nam życie: trafne odczytanie informacji oraz wyciągnięcie właściwych wniosków z wydarzeń, które do nas dotarły. Skutkuje to ostatecznym zakończeniem dręczącego nas tematu oraz wyjściem w nową przestrzeń od tego problemu wolną.  Postawa ta wymaga gotowości wejścia aktywnie w wewnętrzną przemianę.
  2. Zupełnie niezrozumienie, które przejawia się w kompletnej ignorancji przesłania oraz osunięciem się w jakiegoś rodzaju rozpad i degenerację.
  3. Pozorne zrozumienie przesłania, które w dzisiejszym świecie przybiera dwie wersje:
    • Zupełne zaprzeczenie cierpieniu: Jest to najczęstsze w społecznościach New Age, w których wszystko okazuje się samą miłością i światłem. W tak zwanym międzyczasie jednak jad ścieka ludziom po trójkach i na koniec wszyscy popadają w jeszcze większą iluzję, umacnianą różnego rodzaju mechanizmami wyparć i zaprzeczeń.
    • Apoteoza cierpienia: Katolicka wersja posypywania sobie głowy popiołem, w którym cierpienie jest niemalże wynoszone na piedestał i kultywowane jako jedyna droga do tego, by faktycznie wzrastać.

Bardziej dokładne informacje na temat tego, w jaki sposób przebiegają i różnią się od siebie wszystkie trzy przedstawione sposoby, znajdziecie w załączonym poniżej filmie.

Warto jednak pamiętać, że jedynie pierwszy wariant jest jednoznaczny z wykorzystaniem związanego z cierpieniem doświadczenia na swoją korzyść i uwolnienia się od wewnętrznego czynnika, wywołującego ten konkretny rodzaj doświadczenia na ekranie naszego życia.

Pozostałe wersje są jedynie tą czy innego rodzaju iluzją, która w zasadzie odracza to, z czym prędzej czy później i tak przyjdzie nam się zmierzyć.

print

Similar Posts

6 Comments

  1. Przerobiłam podejście katolickie…zaprowadziło mnie ono w jeszcze większe tarapaty. Na szczęście jakoś mnie “wypluło” z tej instytucji. Podejście New Age również przerabiałam…no i nabawiłam się kompleksów, bo jak to? Przecież jak mogę nie być optymistką? Jak mogę nie być wdzięczna wszystkiemu i wszystkim?
    Dzięki między Innymi temu miejscu, coś się zaczęło rozjaśniać. To dzięki właśnie cierpieniu i pracy…ciężkiej czasami Doświadczam pełnego ODDECHU .

    Mam pytanie odnośnie dobrych wydarzeń, czy one pokazują “idź tędy”? Czy też są drogowskazami?

    Dziękuję za wpis

    Pozdrawiam

    1. Hej Agata, cieszę się, że blog & materiały okazują się być pomocne! Rozumiem Cię doskonale: dzisiaj jest tak, że ludzie, którzy faktycznie szukają duchowości de facto są zostawieni prawie samym sobie, bo w zasadzie wszystkie miejsca w które można dzisiaj zajrzeć mają jakieś “ale” i narracje w nich obecne są niekompletne lub zniekształcone.

      Jeśli chodzi o dobre doświadczenia to raczej tak – można w przybliżeniu uznać, że są one wiatrem, które pchają naszą łódź w “naszym” kierunku. Jednak nawet jeśli po drodze na tym kursie pojawią się jakieś przeszkody, to najczęściej po to, by ten kurs “wyostrzyć” i nadać mu jeszcze bardziej precyzyjny kształt i formę.

      Dziękuję i pozdrawiam! 🙂

    1. Tak, znam Nelly. Ona chyba mocno korzysta z informacji przekazywanych przez Ashayanę Deane, chociaż nie jestem pewna, czy informuje, że na tych właśnie źródłach się opiera 🙂

  2. U mnie jest zrozumienie przesłania. I umieram z ciekawości co mnie czeka dalej. A przeczuwam fantastyczną przygodę i rzucam się na jej spotkanie. : )

  3. jest noc i nie śpię. I jeszcze kawę walnąłem specjalnie aby nie spać i aby pochłaniać nową wiedzę. Oglądam twój filmik i z początkowego obrazu, stajesz się dla mnie rzeczywista. jak byś faktycznie i fizycznie w kadrze była. Coś w tym jest. Coś we mnie albo poza mną film tak ubarwia. Kojarzy mi się to z oglądaniem fragmentu hologramu, który odtwarza jednak bardziej kompletny obraz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.