Pomaga lepiej zrozumieć samego siebie oraz otaczający świat.
 

Polska- od czego zacząć by w ogóle mieć gdzie wracać? Czyli co widać dopiero z perspektywy emigracji

Nie wiem jak wielu z Was żyje za granicą. Sama jestem w Anglii niecałe półtorej roku i to, co mogę powiedzieć po tym czasie to to, że …. mieszkając w naszym kraju, nie widziałam do końca pewnych rzeczy, zwłaszcza tych, które mają miejsce na płaszczyźnie politycznej. Pewne rzeczy widać dopiero z emigracji.

Otóż, Kochani – patrząc z tej perspektywy, mając również głowę mniej zajętą walką o przetrwanie sensu stricte, muszę stwierdzić, że państwa Polskiego de facto nie ma i praktycznie nie istnieje od 1939 roku.

To co się dzieje wokół kwestii żydowskich, ustawa 447, rządy niby- polskie, które grają w melodię tych, którzy ich “sponsorują”… Nie wiem czemu, lecz kiedy mieszkałam w Polsce, jakoś tych wszystkich spraw tak mocno nie zauważałam. Chyba zwyczajnie nie miałam na to czasu 🙂

Kiedy tak patrzę na to wszystko, zastanawiam się, czy jeszcze tacy jak ja, emigranci z większego lub mniejszego przymusu, będziemy mieli do czego wracać?

W sumie są sposoby na to, by zmienić położenie, w którym się znajdujemy. Jednak, pytanie brzmi w ten sposób: czy ludzie aby są gotowi to zrobić? Gdyby chcieć z siebie strząsnąć ten stan subtelnego uwięzienia, musielibyśmy zaprzeczyć wielu kwestiom, z którymi zwykliśmy się utożsamiać. I nie chodzi tu o sam kraj. Chodzi o nasze wyobrażenie na temat nas samych:

– czy jeśli nie jestem dyrektorem/managerem, to czy jestem gorszym człowiekiem?

– czy bogactwo może być wynikiem uczciwej pracy?

– czy szacunek i uznanie można zdobyć inaczej, niż będąc trybikiem    podtrzymującym system?

– czy robię w życiu to, co jest moim powołaniem i sensem?

– czy jestem wobec siebie uczciwy/uczciwa?

– czy panuję nad swoją syntonią (warstwą eteryczną)?

– co to znaczy “coś znaczyć” ?

– czy można czuć się faktycznie szczęśliwym i bezpiecznym, kiedy żyje się kosztem innych ludzi?

Sama po sobie widzę, że zmiana nie jest łatwa. Niby wiadomo co człowiek ma robić, a jednak kiedy dochodzi do wykonania – pojawiają się problemy. Bo “wykon” boli. Wszak lepszy jest wróg znany od nieznanego.

Jednak wygląda na to, że raczej nie mamy wyjścia. W sensie: nie ma dokąd uciekać i “operacja” jest jedyną nadzieją na utrzymanie pacjenta przy życiu. Woli życia może być pod dostatkiem, nie mniej – pytanie, czy wiemy jak technicznie tę operację wykonać? Kto ma zacząć? W jakich punktach trzeba wyprowadzić poszczególne działania tak, żeby nie wpaść w kolejną pułapkę tych, którzy dosłownie projektują informacyjny kształt antroposfery, w której się poruszamy?

Czas pokaże. Topografia nieba sprzyja że tak powiem, niszczeniu starych struktur i tworzeniu nowych. To czas kopania fundamentów…. Mało przyjemny, lecz może być bardzo efektywnie wykorzystany, jeśli choć część z nas będzie tego autentycznie pragnąć.

O geopolitycznych szansach dla Polski możesz przeczytać też tutaj.

Zaciekawiła Cię ta treść? Chcesz otrzymywać informacje o najnowszych wpisach?

Podoba Ci się jak publikuję? Zostaw coś po sobie!

Podziel się swoimi przemyśleniami. Twój komentarz pomaga rozwijać Resharmonicę!

Podziel się postem ze znajomymi, oni też chcą mieć dostęp do wartościowych treści w internecie!

Drukuj